LLM-y (ChatGPT, Gemini, Claude i inne) przejmują coraz większą część ścieżki zakupowej – od pierwszego researchu aż po wybór dostawcy. Z perspektywy właścicieli firm i marketerów oznacza to jedno: marka musi być dziś widoczna nie tylko w Google, ale także w odpowiedziach modeli językowych.
Eksperyment Moz pokazuje, jak pozornie niewinne sformułowanie promptu może dramatycznie zwiększyć lub ograniczyć liczbę wzmianek o marce w odpowiedzi AI. Co istotne, klasyczny podział na zapytania brandowe i niebrandowe przestaje wystarczać. Pojawia się pojęcie „soft-brand”, które w praktyce zmienia sposób, w jaki powinniśmy myśleć o SEO, content marketingu i mierzeniu udziału marki w „odpowiedziach AI”.
Przez lata w wyszukiwarce opieraliśmy się na prostym schemacie: frazy brandowe („moz domain authority”) i frazy niebrandowe („seo tools”). W świecie promptów do AI ten porządek zaczyna się sypać, bo użytkownicy zadają pytania w naturalnym języku, a modele same „dociągają” marki do odpowiedzi.
W przykładzie z artykułu Moz pytanie „Kto produkuje najdroższe samochody luksusowe?” nie zawiera żadnej nazwy marki, a mimo to Gemini odpowiada listą konkretnych producentów. Prompt jest formalnie niebrandowy, ale odpowiedź jest mocno brandowa.
W LLM-ach mamy więc ciągłe spektrum: od zapytań czysto brandowych, przez miękko powiązane z markami, aż po prawdziwie niebrandowe. Dla strategii SEO i contentu oznacza to konieczność myślenia o „udziale marki w odpowiedziach AI”, a nie tylko o pozycjach w Google. Typowy błąd to ocenianie „widoczności marki w AI” wyłącznie na podstawie pojedynczego rodzaju promptów – zwykle zbyt brandowych lub zbyt ogólnych.
W eksperymencie Moz przebadano 300 promptów wokół tematu „seo tools”, podzielonych na trzy grupy po 100: brand, soft-brand i non-brand. Odpowiedzi generował model Gemini‑3‑Flash (Vertex API). Temat był ten sam, zmieniał się wyłącznie sposób zadania pytania – efekty dla widoczności marek okazały się skrajnie różne.
Prompty brandowe zawierały nazwę marki, produktu lub konkretnej metryki wprost w treści. Przykłady z badania:
„Czy mogę zobaczyć historyczne dane Domain Authority w panelu Moz?”, „Ile domen śledzi obecnie indeks linków Moz?”, „Czy Moz czy Semrush jest lepszy dla początkującego w SEO?”.
To najprostsza sytuacja: użytkownik świadomie wprowadza markę do rozmowy. W takim scenariuszu LLM praktycznie zawsze musi odnieść się do brandu, zwykle przy okazji porównując go z innymi narzędziami. Biznesowo to odpowiednik wyszukiwań nawigacyjnych i brandowych w Google – wysokie zaangażowanie, często blisko decyzji zakupowej. Konsekwencja: każdy błąd w pozycjonowaniu marki (np. przestarzały opis oferty) jest tutaj natychmiast widoczny.
Druga grupa to prompty, które nie zawierają nazwy marki, ale z natury prowadzą model do przywoływania konkretnych narzędzi. Oparto je m.in. na badaniach „query fan-out” Moz – czyli bardziej otwartych, naturalnych pytań użytkowników.
Przykładowo: „Czy premiumowe pakiety narzędzi SEO są warte inwestycji dla małego bloga?”, „Czy mogę użyć narzędzia, aby znaleźć najpopularniejsze pytania w mojej niszy?”, „Jak pogodzić wyniki słów kluczowych z wielu różnych platform?”.
Sam temat „seo tools” jest mocno brandogenny. Odpowiadając na takie pytania, model będzie sięgał po przykłady: Moz, Semrush, Ahrefs i inne. Marka nie pada wprost, ale prompt „podsuwa” modelowi, że narzędzia są istotne. To właśnie „soft-brand” – szara strefa między brandem a non-brandem, w której rozgrywa się duża część realnych decyzji zakupowych.
Typowe uproszczenie w firmach: ignorowanie tej strefy i skupienie się wyłącznie na „czystych” frazach brandowych. W efekcie marka bywa widoczna, ale tylko wtedy, gdy użytkownik już ją zna. Prawdziwy potencjał wzrostu tkwi w tym, by AI sama „podsuwała” Twoją markę jako przykład w promptach soft-brandowych.
Trzecia grupa to prompty maksymalnie odklejone od samych narzędzi. To wciąż SEO, ale bardziej praca koncepcyjna niż wybór software’u. Przykłady: „Jak zmierzyć widoczność organiczną nowej strony internetowej?”, „Czy lepiej celować w jedno słowo kluczowe o dużej liczbie wyszukiwań, czy w dziesięć o mniejszej?”, „Jaki jest najlepszy sposób poradzenia sobie z nagłym spadkiem pozycji?”.
To prawdziwie niebrandowe prompty – model może wspomnieć narzędzia, ale nie jest do tego naturalnie „popychany” przez temat. Dla biznesu to często wcześniejszy etap lejka: zrozumienie problemu, edukacja, strategia. W tradycyjnym SEO gra toczyła się tu głównie o ruch. W świecie LLM stawką jest to, czy i kiedy model sam z siebie wprowadzi Twoją markę do dyskusji, zanim użytkownik wpisze ją wprost.
Moz sprawdził, jak często w odpowiedzi AI pojawia się jakakolwiek marka, w zależności od typu promptu. Liczył się sam fakt obecności brandu: jeśli w tekście pojawił się choć jeden brand, odpowiedź była zaliczona jako „brandowa”.
Dla promptów brandowych wynik był oczywisty – w 100% odpowiedzi pojawiła się wzmianka o marce. Z biznesowego punktu widzenia: jeśli użytkownik wprowadza Twoją markę do promptu, praktycznie na pewno zostaniesz „zacytowany” – ale często obok bezpośrednich konkurentów. To nie jest „bezpieczna” przestrzeń, tylko pole porównań.
Przy promptach niebrandowych odsetek odpowiedzi z marką spada do ok. 53%. Soft-brand plasuje się pomiędzy, co potwierdza, że ten typ zapytań generuje dodatkowy, choć nie absolutny bias w stronę brandów. Nawet na tak naturalnie „nasyconym” temacie jak „SEO tools” ponad połowa odpowiedzi non-brandowych pozostaje w praktyce „bezmarkowa” z perspektywy użytkownika.
Konsekwencja biznesowa jest prosta: Twoja marka nie jest domyślnie obecna w odpowiedziach AI, gdy użytkownik nie wpisuje jej wprost. O widoczność trzeba zawalczyć – i to nie tylko klasycznym SEO, ale też obecnością w źródłach, z których modele czerpią wiedzę, oraz mądrze zaplanowanymi tematami contentu.
Jeszcze ciekawsze biznesowo okazały się dane o łącznej liczbie wzmianek o markach w odpowiedziach – czyli o tym, jak mocno brand „dominuje” treść.
Przy 100 promptach w każdej grupie średnio:
prompty brandowe generowały ok. 14,5 wzmianki o marce na jedną odpowiedź, prompty soft-brand – ok. 1,68 wzmianki, a prompty non-brand – ok. 0,79 wzmianki, czyli mniej niż jedna marka na prompt.
W praktyce, gdy użytkownik wpisze Twoją markę w prompt, model nie tylko niemal na pewno Cię wspomni, ale zrobi to wielokrotnie, zwykle przy okazji omawiania także konkurentów. W odpowiedziach pojawiają się porównania, opisy funkcji, scenariusze użycia. To już nie jest pojedyncza wzmianka, lecz pełnoprawna ekspozycja marki w treści.
W strefie soft-brand i non-brand wzmianki są rzadsze i krótsze. Twoja marka może pojawić się raz jako przykład, ale równie dobrze może zostać całkowicie pominięta na rzecz innego dostawcy. Jeśli nie zadbasz o mocną rozpoznawalność i autorytet swojej marki, LLM dużo częściej „wypełni lukę” konkurencją. To bezpośrednio przekłada się na to, kto finalnie otrzyma ruch, leady i zapytania ofertowe od użytkowników polegających na rekomendacjach AI.
Eksperyment Moz obnaża jeszcze jeden, często pomijany problem: to, jak testujesz „widoczność marki w AI”, może być obciążone ogromnym biasem. Jeśli zadajesz głównie prompty brandowe, sztucznie zawyżasz ocenę swojej pozycji. Model będzie stale przywoływał Twoją markę, bo tak została „zaprogramowana” treść promptu, a nie dlatego, że jesteś realnym liderem kategorii.
Analogicznie, jeśli monitorujesz jedynie ogólne prompty informacyjne (non-brand), możesz dojść do wniosku, że marki prawie nie istnieją w odpowiedziach AI. Taki wniosek będzie równie mylący, bo całkowicie pomija strefę soft-brand, w której faktycznie toczy się walka o wpływ na decyzje zakupowe.
Dla zarządzających marketingiem to bardzo konkretna lekcja: „pozycje w AI” nie istnieją w prosty, liniowy sposób jak w Google. Potrzebujemy nowych metryk: liczby i siły wzmianek, kontekstu (edukacyjny, porównawczy, rekomendacyjny), obecności konkurencji oraz rozkładu po typach promptów (brand / soft-brand / non-brand). Typowy błąd to próba „przełożenia” myślenia o SERP-ach 1:1 na świat LLM-ów.
Kluczowa zmiana dla biznesu jest taka, że musisz zacząć myśleć o swojej marce jako o „domyślnej odpowiedzi” w modelach AI, a nie tylko o stronie, która powinna być wysoko w Google. Aby zbudować taki status, działania SEO, PR i content marketingu trzeba zaplanować osobno dla trzech stref zapytań.
W przypadku promptów brandowych celem jest przede wszystkim kontrola narracji. Skoro użytkownik już wpisał Twoją nazwę, chcesz, by model mówił o Tobie: merytorycznie, aktualnie i z właściwym pozycjonowaniem na tle konkurencji. To wymaga jasnego, spójnego opisu oferty (na stronie i w materiałach zewnętrznych), udokumentowanych case studies oraz obecności w źródłach, które LLM-y traktują jako wiarygodne. Jeśli Twój przekaz jest rozmyty lub niespójny, model wypełni luki uproszczeniami – często na Twoją niekorzyść.
W strefie soft-brand toczy się realna walka o to, kto zostanie podany jako przykład. Przykładowo: ktoś pyta „czy zintegrowane platformy SEO są opłacalne dla e-commerce?”. Jeśli Twoja marka regularnie pojawia się w rankingach, recenzjach, porównaniach i treściach eksperckich, model ma większą szansę „wyciągnąć” właśnie Ciebie. Jeśli nie, pole rekomendacji przejmie konkurencja – nawet jeśli obiektywnie masz lepszy produkt. To bezpośrednio wpływa na jakość leadów: klienci, którzy docierają do Ciebie jako „rekomendowany przykład” od AI, są z reguły lepiej dopasowani i szybciej podejmują decyzje.
Dla promptów non-brand stawką jest powiązanie marki z kategorią problemu, zanim użytkownik pomyśli o konkretnym rozwiązaniu. Jeśli Twój SaaS do analityki SEO jest stale cytowany przy tematach typu „mierzenie widoczności organicznej” czy „diagnozowanie spadków pozycji”, model uczy się, że jesteś istotnym graczem w tej przestrzeni. To efekt długofalowych działań edukacyjnych: badań, raportów, publikacji eksperckich, wystąpień i współpracy z mediami branżowymi. Z perspektywy sprzedaży oznacza to, że gdy użytkownik przejdzie z etapu „problem” do etapu „narzędzie”, Twoja marka jest już mu znana i obdarzona zaufaniem.
Dobrym przykładem jest software house, który od lat inwestuje w content „Jak dobrać technologię do projektu SaaS?”. Tego typu artykuły są cytowane, linkowane i omawiane w mediach branżowych. Gdy użytkownik pyta AI: „Jaką technologię wybrać do aplikacji SaaS B2B?”, model – zamiast podawać przypadkowe przykłady – zaczyna przywoływać właśnie tę firmę jako źródło rekomendacji lub przykład realizacji. W praktyce oznacza to większą liczbę zapytań od lepiej wyedukowanych klientów, krótszy cykl sprzedaży i wyższą średnią wartość kontraktu. To jest namacalny „soft-brand bias” pracujący na korzyść marki.
W perspektywie kilku najbliższych lat firmy, które włączą LLM-y do strategii widoczności – obok klasycznego SEO – zyskają podobną przewagę, jak te, które dekadę temu poważnie potraktowały organiczny ruch, gdy konkurencja wciąż opierała się głównie na targach i ulotkach.
Na bazie danych z eksperymentu Moz i realiów pracy z LLM-ami warto przejść od obserwacji do działania, traktując widoczność w odpowiedziach AI jako osobny obszar strategii.
1. Uporządkuj pomiar widoczności w AI. Zaprojektuj trzy zestawy promptów – brand, soft-brand i non-brand – i przeprowadź cykliczne audyty (np. kwartalne) w kluczowych modelach (ChatGPT, Gemini, Claude). Dla każdej grupy osobno zmierz częstotliwość wzmianek o Twojej marce, obecność konkurencji oraz charakter kontekstu (edukacyjny, porównawczy, rekomendacyjny). Wyniki wpisz do regularnych raportów marketingowych obok danych SEO.
2. Uporządkuj narrację brandową w kanałach własnych i zewnętrznych. Przeglądnij stronę główną, strony produktowe, case studies i materiały sprzedażowe pod kątem spójnego, precyzyjnego opisu oferty. Zaktualizuj najważniejsze treści, tak aby modele – „czytając” te źródła – otrzymywały jednoznaczne sygnały, kim jesteś, dla kogo i w czym jesteś najlepszy. Równolegle zadbaj o aktualność opisów w kluczowych katalogach, marketplace’ach i serwisach recenzenckich.
3. Zbuduj plan contentu pod strefę soft-brand. Zidentyfikuj 5–10 tematów, przy których klienci naturalnie pytają o rekomendacje narzędzi lub dostawców. Dla każdego z nich zaplanuj materiały: badania, raporty, poradniki, webinary, case studies. Celem jest stworzenie treści, które będą chętnie cytowane i linkowane, tak aby LLM-y zaczęły traktować Twoją markę jako domyślny przykład w danej kategorii problemu.
4. Powiąż markę z kluczowymi problemami klientów. W obszarze non-brand przygotuj serię pogłębionych materiałów edukacyjnych odpowiadających na pytania strategiczne Twojej grupy docelowej. Zadaniem tych treści jest zbudowanie silnej asocjacji: konkretny problem – Twoja marka jako eksperckie źródło wiedzy. Włącz te publikacje w działania PR, wystąpienia konferencyjne i współpracę z mediami branżowymi, aby zwiększyć ich zasięg w źródłach, z których uczą się modele.
5. Włącz widoczność w AI do systemu KPI. Zdefiniuj 2–3 konkretne wskaźniki, np. odsetek promptów soft-brandowych, w których Twoja marka jest wymieniana, średnią liczbę wzmianek na odpowiedź oraz udział konkurencji w odpowiedziach porównawczych. Ustal cele kwartalne i przypisz odpowiedzialność za ich realizację (np. w zespole SEO / content / PR). Traktuj te wskaźniki na równi z kluczowymi KPI ruchu organicznego i leadów.
6. Traktuj LLM-y jako pełnoprawny kanał akwizycji. W codziennym korzystaniu z ChatGPT, Gemini czy Claude’a regularnie testuj różne warianty promptów z perspektywy potencjalnego klienta. Dokumentuj wyniki, porównuj modele, monitoruj zmiany po istotnych aktualizacjach algorytmów. Na tej podstawie iteruj strategię treści i źródeł, w których chcesz wzmocnić obecność marki.
Im szybciej Twoja organizacja zacznie systematycznie zarządzać obecnością marki w odpowiedziach AI, tym większa szansa, że modele „zakodują” ją jako naturalny wybór w kluczowych dla Ciebie kategoriach. To przewaga, której konkurencji nie da się nadrobić w krótkim czasie – zwłaszcza gdy fundamentem są lata konsekwentnie budowanej widoczności w danych treningowych modeli.
Źródło: Moz.com
Wojciech Bogusz