GenAI i modele typu LLM po cichu przejmują część pracy, którą przez lata wykonywały tradycyjne wyszukiwarki. Dla właścicieli firm i marketerów oznacza to jedno: strategia widoczności nie może już opierać się wyłącznie na klasycznym SEO w Google. Trzeba rozumieć, jak AI „rozdmuchuje” jedno zapytanie na dziesiątki powiązanych pytań i jak w tej strukturze pojawiają się marki.
Na bazie 50 000 wygenerowanych zapytań (tzw. query fan-outs) z wykorzystaniem Gemini powstał szeroki eksperyment: jak LLM-y traktują marki, jak budują powiązane pytania i gdzie w tym wszystkim jest miejsce na ruch, widoczność i sprzedaż. To nie jest teoretyczna dyskusja o AI, ale materiał, który pomaga zrozumieć, jak planować content i obecność marki w erze wyszukiwania wspieranego przez modele językowe.
W pierwszych podejściach do generowania fan-outów okazało się, że każde pojawienie się nazwy marki lub konkurenta w promptach sprawiało, iż LLM z dużym prawdopodobieństwem umieszczał tę markę w odpowiedziach. Tak powstawał silny bias marki: AI „widzi” markę, więc konsekwentnie ją wzmacnia.
To dobre przypomnienie, że w środowisku AI już sama obecność nazwy brandu w kontekście jest czymś w rodzaju „pierwszego miejsca w pamięci” modelu. Wielu marketerów zakłada, że jeśli marka jest znana, to „AI i tak ją wymieni”. Dane pokazują coś innego: model trzeba w odpowiedni sposób „nauczyć” scenariuszy, w których marka ma się pojawiać.
Aby zbliżyć się do realnych zachowań użytkowników, w nowym badaniu dla każdego z 1000 subtematów określono jedną markę główną i dwóch konkurentów. Nazwy marek wykorzystano wyłącznie jako kontekstowe wskazówki w tle promptu, a nie jako treść samego zapytania. To było „szturchnięcie”, a nie komenda – różnica kluczowa przy pracy z LLM-ami.
Efekt? W całym zbiorze 50 000 promptów tylko 12,8% wygenerowanych zapytań zawierało wzmiankę o marce głównej lub konkurentach. Co ważniejsze, 97% wszystkich wzmianek o marce skupiło się praktycznie w dwóch typach fan-outów: zapytaniach typu [Entity] (gdzie marka jest konkretnym bytem – firmą, narzędziem, produktem SaaS) oraz [Comparison] (porównania między markami, produktami, rozwiązaniami).
Pokazuje to jasno, że wzmianki o marce nie są losowe. AI sięga po marki przede wszystkim wtedy, gdy użytkownik szuka konkretnych rozwiązań („jakie narzędzie wybrać?”) albo bezpośrednich porównań („X vs Y”, „alternatywy dla…”). Z punktu widzenia marketingu wygrywa nie tylko marka znana, ale marka mądrze podłączona pod odpowiednie intencje decyzyjne.
Dla biznesu to zmiana optyki: widoczność marki to nie tylko „bycie rozpoznawalnym”, ale obecność w kluczowych scenariuszach wyboru – przy porównaniach, rezygnacji z dotychczasowego dostawcy, poszukiwaniu alternatywy czy ewaluacji kategorii. To właśnie w takich kontekstach LLM najczęściej zaczyna „dorzucać” marki do odpowiedzi – a więc generować najbardziej wartościowy ruch i leady.
Drugie kluczowe pytanie dotyczy tego, jak bardzo powiązane z tematem powinny być wygenerowane fan-outy. Jeśli są zbyt podobne, otrzymujemy dziesiątki wariacji jednego słowa kluczowego, które kanibalizują się w wynikach. Jeśli zbyt odległe – nie działają ani na SEO, ani na sprzedaż, bo użytkownik jest już „poza” naszym produktem.
W badaniu wprowadzono metrykę Alignment – kosinusowe podobieństwo między subtematem a wygenerowanym fan-outem. Każdy subtemat przekształcano w pytanie w stylu „What is [subtopic]?”, a AI budowało wokół niego kolejne pytania. Alignment pokazywał, „jak mocno” dane zapytanie przylega do tematu wyjściowego.
Wyniki mieściły się w przedziale 0,22–1,00, ze średnią 0,67. Nie było koncentracji tylko na bardzo wysokich lub bardzo niskich wartościach – rozkład był stosunkowo równy. Przykładowo:
Taka skala dobrze pokazuje, że niższe Alignment (0,22–0,4) wciąż może oznaczać wartościowe, kontekstowe pytania opisujące „obrzeża” tematu: sytuacje, problemy i use case’y, które faktycznie pojawiają się w procesie decyzyjnym. Z kolei bardzo wysokie wartości (0,9–1,0) to pytania praktycznie tożsame z głównym słowem kluczowym – zwykle nie wnoszą nowego ruchu, a jedynie rozdrabniają istniejące zainteresowanie.
Z perspektywy strategii contentowej średnia 0,67 to rozsądny kompromis: treści są już dobrze osadzone w temacie, ale nie dublują słowo w słowo głównego zapytania. Daje to przestrzeń na budowę klastrów tematycznych, logiczne linkowanie wewnętrzne i przejmowanie ruchu z wielu wariantów intencji – zamiast walki o jedno „główne” słowo. Typowy błąd zespołów marketingowych polega właśnie na inwestowaniu większości budżetu w content o Alignment bliskim 1,0, który wygląda dobrze w raportach, ale nie zwiększa realnego zasięgu intencji.
Przejście z prostych fraz do pełnych pytań – zarówno w Google, jak i w LLM-ach – niemal automatycznie przenosi nas w długi ogon wyszukiwania. W badaniu zastosowano logikę generowania fan-outów z limitem do 12 słów na prompt. W praktyce AI „zdecydowało się” na średnio 8,2 słowa na zapytanie (zakres 3–13 słów).
Takie przeciętne, około ośmiowyrazowe pytania wyglądały np. tak:
To już nie są „nagie” frazy typu „golf clubs” czy „customer churn”. To pełne pytania, które od razu ujawniają intencję: jak przeprowadzić proces, gdzie coś znaleźć, dlaczego coś się dzieje. Przy limicie 12 słów Gemini naturalnie uśrednił długość zapytań do 8,2 słowa, co sugeruje, że mniej więcej na tym poziomie szczegółowości AI generuje „najciekawsze” i najbardziej użyteczne fan-outy.
Dla SEO i marketingu oznacza to, że realna walka o wartościowy ruch oraz jakościowe leady przesuwa się jeszcze mocniej w stronę średniego długiego ogona. To obszar, w którym łatwiej rozpoznać etap ścieżki decyzyjnej użytkownika, prościej dopasować format treści do potrzeby (poradnik, porównanie, checklista, case study) i skuteczniej zaprojektować przepływ do konwersji – demo, zapytania ofertowego czy transakcji.
Jeśli strategia contentowa wciąż koncentruje się głównie na krótkich, ogólnych hasłach, istnieje wysokie ryzyko, że oddajesz AI i konkurencji przestrzeń średniego długiego ogona – dokładnie tam, gdzie toczą się realne rozmowy decyzyjne klientów.
Aby wnioski były wiarygodne biznesowo, potrzebne było szerokie, a jednocześnie spójne spektrum tematów. Zbudowano więc zestaw 20 branż/segmentów (m.in. w oparciu o Google Trends), a następnie dla każdej z nich wygenerowano po 50 subtematów – w sumie 1 000 subtematów, wykorzystując Gemini Flash.
Dla każdego subtematu powstało po 50 fan-outów, czyli łącznie 50 000 wygenerowanych zapytań. Logika była uporządkowana: po 5 instancji każdego z 10 typów fan-outów, co pozwala obserwować różnice między typami intencji (definicje, porównania, procesy, problemy itd.). Dodatkowo wygenerowano 5 333 zapytania „groundingowe” do Gemini API, wykorzystując model Gemini 3.5 Flash do ich osadzenia w realnym wyszukiwaniu.
Całość danych – tematy, fan-outy, metryki – powstała z wykorzystaniem Gemini 3.1 Flash Lite (poza warstwą groundingu). Taki układ przypomina coraz częstsze w firmach podejście: lżejszy model do masowej generacji zapytań i treści, mocniejszy model do oceny, syntezy i interpretacji.
Z biznesowego punktu widzenia ważne jest to, że ten zestaw danych nie jest „case study jednej niszy”, ale przekrojem 20 sektorów. Dzięki temu obserwacje dotyczące siły marek, intencji i długiego ogona są relatywnie uniwersalne – od SaaS, przez e‑commerce, po specjalistyczne usługi B2B. To dobra przeciwwaga dla częstego uproszczenia: „u nas klienci szukają inaczej”. Dane pokazują, że mechanika pytań i intencji jest zaskakująco podobna między branżami.
Najważniejszy wniosek dla decydentów: strategia SEO i contentu powinna opierać się na strukturze intencji, a nie tylko na liście słów kluczowych. Badanie 50 000 fan-outów pokazuje, że sposób „rozdmuchiwania” jednego tematu na dziesiątki pytań decyduje o tym, czy Twoja marka pojawi się w odpowiedziach AI oraz w organicznych wynikach wyszukiwania – a więc czy przyciągniesz odpowiedni ruch i leady.
Punktem wyjścia powinno być 10–20 kluczowych tematów biznesowych: główne linie produktowe, istotne usługi, krytyczne problemy klientów. Dla każdego z nich wygeneruj – z pomocą LLM lub narzędzi SEO – listę 30–50 powiązanych pytań obejmujących definicje, porównania, problemy, procesy i scenariusze użycia.
Następnie oznacz, które pytania są bliżej rdzenia tematu (wysokie Alignment), a które eksplorują jego obrzeża. W ten sposób powstaje szkic klastrów treści: od stron centralnych (produkt, pillar page) po artykuły odpowiadające na konkretne, bardziej szczegółowe pytania. Z perspektywy zarządczej oznacza to przejście z listy niepowiązanych tekstów do spójnych „sieci” treści, które prowadzą użytkownika w stronę konwersji.
Obszary [Comparison] i [Entity] to miejsca, w których marki faktycznie „materializują się” w odpowiedziach AI. W praktyce warto w ciągu najbliższych kwartałów:
Celem jest zajęcie miejsca w scenariuszach, w których AI naturalnie „przywołuje” marki – czyli tam, gdzie użytkownik realnie porównuje rozwiązania i jest najbliżej decyzji.
W kolejnych sprintach contentowych zaplanuj produkcję treści odpowiadających na pytania o długości zbliżonej do obserwowanej w badaniu (ok. 8 słów) – z wyraźnymi operatorami „jak”, „dlaczego”, „gdzie”, „kiedy”. W każdym klastrze tematycznym:
Tak zaprojektowany średni długi ogon generuje ruch o wyższej wartości biznesowej niż ogólne hasła, nawet przy niższym wolumenie.
W perspektywie organizacyjnej warto potraktować LLM jako stałe narzędzie badawcze. Co kwartał dla kluczowych subtematów:
Takie podejście skraca czas od sygnału rynkowego do zmiany w treściach i przekłada się na bardziej adekwatną komunikację z rynkiem.
Najbardziej wymiernym krokiem jest stworzenie cyklicznego, kwartalnego przeglądu intencji z udziałem marketingu, sprzedaży, produktu i obsługi klienta. W ramach takiego przeglądu:
Następnie przełóż wnioski na konkretny plan: listę treści do stworzenia lub aktualizacji, decyzje o wzmocnieniu obecności marki w wybranych typach zapytań oraz zmiany w przekazie sprzedażowym. W ten sposób wykorzystujesz analizę 50 000 fan-outów jako wzorzec do budowy własnego, dynamicznego systemu zarządzania widocznością w środowisku SEO i AI.
Źródło: Moz.com
Wojciech Bogusz