MozCon od ponad 20 lat wyznacza kierunek rozwoju SEO – nie na najbliższy kwartał, ale na kolejne lata. Ogłoszenie pierwszej puli prelegentów MozCon London 2026 to w praktyce zarys mapy drogowej dla firm, które chcą utrzymać widoczność, ruch i sprzedaż w erze wyszukiwania opartego na AI i agentach.
Dla właścicieli firm i liderów marketingu nie jest to tylko informacja o kolejnym evencie branżowym. To sygnał, w które obszary realnie warto dziś kierować budżet, zespół i technologię: od agentów AI, przez topical reasoning, po hybrydowe SEO i mierzenie efektu marki poza kliknięciem. Poniżej znajdziesz omówienie kluczowych tematów MozCon London z perspektywy biznesu – oraz tego, jak mogą przełożyć się na jakość ruchu, leady i przychody.
Pierwszy z ogłoszonych prelegentów, Mark Williams‑Cook (Director w Candour, założyciel AlsoAsked), koncentruje się na problemie, z którym mierzy się dziś większość organizacji: jak podejmować decyzje o inwestycjach w SEO i AI, gdy nikt nie ma pełnej informacji. Rynek jest nasycony trendami – od kolejnych modeli AI po nowe „przełomowe” narzędzia – a każdy dodatkowy budżet marketingowy musi być twardo uzasadniony.
Mark proponuje podejście oparte na oczekiwanej wartości (expected value) do porównywania szans, ryzyk i kosztów. W praktyce oznacza to przejście z myślenia „czy to zadziała?” na „jak duży może być zwrot i z jakim prawdopodobieństwem?”. Dla biznesu to realna zmiana: inaczej ocenisz inwestycję w nową sekcję contentu pod agentów AI, inaczej rozbudowę danych strukturalnych, a jeszcze inaczej migrację na nową platformę e‑commerce. Te trzy inicjatywy mogą mieć podobny koszt, ale skrajnie różny potencjał wpływu na ruch z wyszukiwarek, przychód i ryzyko techniczne.
Kluczowym elementem jest też ostrzeżenie przed oddawaniem krytycznych decyzji biznesowych systemom AI bez kontekstu i ram. Modele świetnie wspierają analizę danych czy generowanie wariantów strategii, ale to zarząd i marketing muszą definiować priorytety: marża vs. wolumen sprzedaży, wzrost vs. rentowność, udział w rynku vs. koszt pozyskania klienta. W praktyce firma potrzebuje jasnych ram decyzyjnych, w których AI jest narzędziem, a nie decydentem. Typowy błąd to „wydelegowanie” strategii do AI i późniejsze gaszenie pożarów, gdy generowane pomysły są nie do udźwignięcia operacyjnie lub prawnie.
Beatrice Gamba, Head of Innovation w WordLift, zwraca uwagę na lukę, która dotyka dziś nawet duże marki. Większość serwisów nadal jest projektowana wokół struktur URL, drzew katalogów i list słów kluczowych. To wygodne operacyjnie, ale z perspektywy użytkownika tworzy rozbite ścieżki, a z perspektywy wyszukiwarek i agentów AI – słabe sygnały eksperckości.
Beatrice proponuje przejście na myślenie w kategoriach topical reasoning, czyli budowania treści wokół relacji między tematami i encjami, a nie tylko pod konkretne frazy. Dla biznesu oznacza to przesunięcie ciężaru z pytania „ile mamy artykułów na frazę X?” na pytanie „czy rozwiązujemy cały problem klienta w danym obszarze – i czy widać to w strukturze serwisu oraz danych?”. To bezpośrednio wpływa na czas na stronie, głębokość wizyt, liczbę zapytań ofertowych i zapamiętywalność marki.
W praktyce podejście topical reasoning zaczyna się od identyfikacji słabych połączeń między istniejącymi treściami. Typowe przykłady to poradniki oderwane od kategorii produktowych, oferty bez kontekstu eksperckiego czy blog, który żyje „obok” kluczowego lejka sprzedażowego. Kolejny krok to budowa spójnych hubów tematycznych, w których treści edukacyjne, komercyjne i produktowe są ze sobą logicznie połączone. Taka architektura ułatwia zarówno użytkownikom, jak i systemom AI ocenę, że dana marka faktycznie „posiada” dany temat.
Beatrice podkreśla też konieczność mierzenia efektów szerzej niż w klasycznych metrykach ruchu. Coraz większe znaczenie mają zaangażowanie użytkownika, pokrycie tematu oraz cytowania w wynikach AI. Cytowania w odpowiedziach generatywnych i przez agentów to nowa waluta widoczności – szczególnie tam, gdzie użytkownik dostaje odpowiedź bez kliknięcia w stronę. Częste uproszczenie po stronie firm to oczekiwanie „więcej ruchu z Google”, podczas gdy realna gra toczy się o większy udział marki w odpowiedziach AI, nawet jeśli nie każde wyświetlenie kończy się wizytą.
Wystąpienie dr. Pete’a Meyersa, Principal Innovation Architect w Moz, dotyka scenariusza, który wielu marketerów próbuje ignorować: co, jeśli w wyścigu AI to właśnie Google utrzyma dominację, a konkurencyjne systemy oparte na czystych LLM‑ach nie spełnią dzisiejszych oczekiwań? Meyers zakłada, że przyszłość może przybrać formę hybrydy generatywnego AI (np. Gemini) i klasycznego organic search.
Dla firm oznacza to, że dotychczasowa wiedza SEO nie przestanie być istotna – ale trzeba będzie ją rozszerzyć o nowe warstwy. Nadal będzie liczyć się techniczna poprawność, intencja użytkownika, jakość treści i autorytet domeny, jednak sygnały te będą agregowane i prezentowane w inny sposób. Obok klasycznych wyników pojawi się konieczność optymalizacji pod odpowiedzi generatywne, moduły typu AI Overview oraz obecność w „wiedzy” modeli.
Z biznesowego punktu widzenia najważniejsza jest tu zmiana KPI. Skuteczność działań coraz częściej trzeba będzie oceniać nie po samych kliknięciach, ale po udziale marki w odpowiedziach AI i w bezklikalnych ścieżkach decyzyjnych. To przesuwa punkt ciężkości z prostego „więcej sesji” na udział głosu marki (share of voice) w kontekście kluczowych zapytań, kategorii i problemów. Konsekwencją jest konieczność inwestycji w bogatsze dane strukturalne, silniejsze marki eksperckie oraz treści, które systemy AI chcą cytować jako wiarygodne źródła.
Typowy błąd organizacji w tym scenariuszu to próba „utrzymania starego SEO” bez dostosowania raportowania i celów. Firmy skupiają się na pozycjach i ruchu, podczas gdy realna utrata udziałów w odpowiedziach AI zaczyna się dużo wcześniej – na poziomie braku danych strukturalnych, zbyt ogólnych treści i słabej rozpoznawalności marki w danej kategorii.
Katy Powell, PR Director i współzałożycielka Bottled Imagination, stawia diagnozę znaną wielu działom SEO: mierzenie kampanii digital PR wyłącznie przez pryzmat linków i zasięgu medialnego jest krótkowzroczne. Najlepsze kampanie to te, które budują pamięć marki, wzmacniają kluczowe skojarzenia i zwiększają wolumen wyszukiwań brandowych.
Powell zwraca uwagę, że klasyczne podejście „link‑first” prowadzi często do kampanii, które świetnie wyglądają w raportach (liczba publikacji, DR domen), ale niewiele zmieniają w realnym postrzeganiu marki przez klientów. Z biznesowej perspektywy oznacza to marnowanie budżetu na aktywności, które nie obniżają kosztu pozyskania klienta, nie ułatwiają sprzedaży i nie podnoszą marży. Linki są potrzebne, ale przestają wystarczać jako jedyny miernik sukcesu.
Jej podejście polega na łączeniu kreatywności PR z konkretnymi celami SEO i przychodowymi. Kampanie są projektowane tak, by jednocześnie:
Dla firm to sygnał, że warto przeprojektować briefy dla agencji PR oraz sposób raportowania: obok liczby linków i publikacji potrzebne są metryki takie jak wzrost wyszukiwań brandowych, zmiana udziału marki w kluczowych kategoriach czy wpływ na konwersję wspomaganą. Typowy błąd to utrzymywanie dwóch oddzielnych światów – PR dla „wizerunku” i SEO dla „ruchu” – podczas gdy w świecie AI obie funkcje zaczynają się zlewać w jeden obszar: widoczność i zaufanie do marki.
Miracle Inameti‑Archibong, konsultantka SEO i digital marketingu z ponad dekadą doświadczenia, skupia się na jednym z najbardziej praktycznych trendów: agentic e‑commerce. Coraz większą część procesu zakupowego przejmują dziś agenci AI – od researchu, przez porównanie ofert, po wybór konkretnego produktu. Dla sklepów internetowych to zmiana fundamentalna: strona musi być zrozumiała i użyteczna nie tylko dla ludzi, ale także dla systemów, które podejmują decyzje w ich imieniu.
Miracle proponuje m.in. AI technical audit – audyt techniczny nastawiony na identyfikację barier dla agentów: brak lub błędne dane strukturalne, niejednoznaczne informacje o dostępności, niespójne dane produktowe, problemy z indeksacją wariantów. To elementy, które człowiek często „doczyta między wierszami”, ale system AI już nie. Biznesowo przekłada się to wprost na przegrane porównania ofert, utracone koszyki i niższy udział w rynku.
Kluczowe jest również optymalizowanie treści produktowych pod kontekst okna konwersacyjnego. Agenci AI streszczają i porównują oferty w kilku zdaniach – dlatego najważniejsze informacje o produkcie powinny być zwięzłe, jednoznaczne i logicznie ustrukturyzowane. Miracle zwraca uwagę na efektywność tokenową: w uproszczeniu chodzi o to, by kluczowe parametry i korzyści były przekazane w możliwie małej „porcji tekstu”, którą model może łatwo przetworzyć. To nowy rodzaj optymalizacji, który wpływa na to, czy Twój produkt w ogóle znajdzie się w krótkiej liście rekomendacji agenta.
Istotnym elementem jest też strukturyzacja danych produktowych i mapowanie narzędzi na całej ścieżce klienta: od wyszukiwarki i marketplace’ów, przez porównywarki cen, po systemy płatności. Z biznesowego punktu widzenia to temat często spychany „na później”, bo nie generuje natychmiastowych wzrostów wykresów. Jednak w świecie agentów AI porządek danych staje się warunkiem wejścia do gry, a nie przewagą konkurencyjną. Sklepy, które uporządkują dane wcześniej, będą częściej „wybierane” przez agentów, a tym samym dostaną większy udział w ruchu i sprzedaży przy tych samych budżetach mediowych.
MozCon London jest wyraźnie profilowany nie tylko pod klasycznych specjalistów SEO, ale pod całe zespoły odpowiedzialne za widoczność i wzrost. Organizatorzy kierują program do SEO i search strategistów, którzy potrzebują nowoczesnych ram działania obejmujących zarówno tradycyjne wyniki organiczne, jak i wyszukiwanie oparte na AI i agentach.
Silnie reprezentowana jest też perspektywa content marketingu. Chodzi już nie tylko o tworzenie treści, które generują impresje i kliknięcia, ale o budowanie popytu wychwytywanego przez systemy AI. To wymaga innego projektowania tematów (obszary problemów, nie pojedyncze frazy) oraz innego podejścia do pomiaru efektu (udział w odpowiedziach, nie tylko odsłony).
Dla digital PR MozCon London to okazja do zaktualizowania playbooku pod kątem mierzenia efektów poza linkami oraz łączenia PR z celami sprzedażowymi. Wreszcie, ważnym adresatem są liderzy marek i marketingu, którzy muszą zbudować wspólny model działania dla SEO, contentu, PR i PPC w świecie, w którym coraz większa część podróży klienta przebiega przez agentów i odpowiedzi generatywne, a nie klasyczne SERP. Dla agencji i zespołów in‑house oznacza to dostęp do gotowych, opartych na danych playbooków, które można wdrożyć na kontach bez wielomiesięcznego testowania wszystkiego od zera.
Na poziomie strategicznym program MozCon London 2026 sugeruje, że kluczowe decyzje na najbliższe 12–24 miesiące powinny koncentrować się wokół trzech obszarów.
Po pierwsze, firmy muszą zbudować spójną narrację tematyczną wokół swoich produktów i usług. Nie chodzi o kolejną listę fraz, ale o jasno zdefiniowane obszary ekspertyzy, opisane w sposób zrozumiały dla ludzi i maszyn. W praktyce oznacza to: rewizję architektury informacji, migrację i konsolidację starych treści, projektowanie nowych hubów tematycznych oraz powiązanie ich z kluczowymi ofertami. Bez tego trudno będzie utrzymać widoczność w wynikach AI i SERP, a ruch organiczny będzie się rozpraszał na treści, które nie prowadzą do konwersji.
Po drugie, konieczne jest przestawienie procesu decyzyjnego z taktycznego na probabilistyczny. Inicjatywy SEO i AI warto oceniać przez pryzmat oczekiwanej wartości, a nie tylko „best practices” i intuicji. Dla zespołów oznacza to wdrożenie prostych modeli: prognoz potencjału ruchu i przychodu, scenariuszy ryzyka (np. migracje vs. nowe sekcje), a także ograniczenie eksperymentów, które z definicji nie mają szans przeskalować się do istotnego wpływu na biznes. Typowe uproszczenie to rozpraszanie zasobów na wiele „małych testów”, które nigdy nie doczekają się wdrożenia na szeroką skalę, mimo że pochłaniają czas specjalistów.
Po trzecie, trzeba przyjąć, że kanały oparte na AI stają się naturalną częścią leja sprzedażowego, a nie dodatkiem do „prawdziwego” SEO. Konsekwencje są bardzo konkretne. Technologicznie – oznacza to uporządkowanie danych produktowych, konsekwentne wdrożenie danych strukturalnych, poprawę szybkości i dostępności serwisu oraz inwestycje w integracje z platformami, z których korzystają agenci. W obszarze marki – inwestowanie w rozpoznawalność i wiarygodność, które sprawiają, że modele AI chętniej wykorzystują Twoje treści jako źródło.
Z perspektywy właściciela firmy lub szefa marketingu agendę MozCon London 2026 warto potraktować jako checklistę kluczowych wątków strategicznych na 2026 rok. Dobrym punktem startu jest wewnętrzny przegląd obecnych działań: gdzie nadal działasz „pod frazy i katalogi”, a gdzie faktycznie budujesz obszary tematyczne i ekspertyzę; jakie 3–5 strategicznych zakładów (np. agentic e‑commerce, topical hubs, digital PR pod markę) są dla Ciebie najważniejsze; który obszar biznesu warto jako pierwszy objąć AI technical audit. Równolegle warto zmienić sposób raportowania PR i contentu, dodając metryki takie jak wzrost wyszukiwań brandowych, udział marki w wynikach AI i wpływ na konwersję wspomaganą.
Najważniejszy wniosek jest prosty: SEO przestaje być wyłącznie grą o pozycje w Google, a staje się zarządzaniem widocznością w ekosystemie agentów i systemów AI. Firmy, które odpowiednio wcześnie przesuną ciężar z taktyk na strategię – i z samego ruchu na realny wpływ na decyzje zakupowe – zbudują przewagę trudno odrabialną dla konkurentów przywiązanych do starego modelu. Gdy agentic web stanie się standardem, nie będzie już czasu na nadganianie podstaw.
Dla zespołów zarządzających wzrostem oznacza to konieczność przełożenia wniosków z MozCon London 2026 na konkretne działania. W horyzoncie najbliższych 6–12 miesięcy warto zaplanować co najmniej trzy ruchy.
Po pierwsze – audyt tematyczny i architektury treści. Wyznacz właściciela obszaru (najczęściej Head of SEO lub Content Lead) i zleć mu przygotowanie mapy kluczowych tematów oraz powiązanych z nimi przychodów. Następnie przeprowadź przegląd istniejących treści pod kątem luk tematycznych, słabych połączeń i rozproszonej ekspertyzy. Efektem powinien być konkretny plan budowy lub przebudowy hubów tematycznych, powiązany z celami przychodowymi i pipeline’em sprzedaży.
Po drugie – wdrożenie ram decyzyjnych opartych na oczekiwanej wartości. Ustal z działem finansów i sprzedaży, jak wyceniać potencjał inicjatyw SEO i AI (np. nowe sekcje serwisu, AI technical audit, kampanie digital PR). Dla każdej większej inicjatywy wymagaj prostego modelu: szacowanego zakresu efektu (ruch, zapytania, przychód), prawdopodobieństwa powodzenia, kosztu wdrożenia i kosztu opóźnienia. Na tej podstawie zbuduj krótki, priorytetyzowany backlog 3–5 „zakładów strategicznych”, który będzie podstawą roadmapy marketingowej.
Po trzecie – przygotowanie infrastruktury pod kanały AI. Zleć zespołowi technicznemu oraz e‑commerce identyfikację krytycznych braków w danych strukturalnych, spójności danych produktowych i integracjach z platformami, z których korzystają agenci (marketplace’y, porównywarki, systemy płatności). Wybierz jeden kluczowy segment (np. topowe kategorie produktowe) i przeprowadź na nim pilotaż AI technical audit, obejmujący zarówno aspekty techniczne, jak i sposób prezentacji oferty pod kątem okien konwersacyjnych modeli.
Równolegle przedefiniuj cele dla contentu i digital PR. Włącz do miesięcznych raportów metryki takie jak wzrost wyszukiwań brandowych, udział marki w wynikach AI dla kluczowych zapytań oraz wpływ treści na konwersję wspomaganą. Zaplanuj minimum jedną kampanię PR rocznie, której głównym KPI będzie wzmocnienie kluczowych tematów eksperckich marki, a nie sama liczba linków.
Jeśli zarząd oczekuje prostego drogowskazu, możesz ująć rekomendacje w trzech zdaniach: uporządkuj tematy i treści tak, by odzwierciedlały realne obszary ekspertyzy biznesu; podejmuj decyzje inwestycyjne w SEO i AI w oparciu o oczekiwaną wartość, a nie „best practices”; traktuj kanały oparte na AI jako integralną część leja sprzedażowego – z własnymi KPI, budżetem i odpowiedzialnością właścicieli. To minimalny zestaw kroków, który pozwoli Twojej organizacji wejść w agentic web jako aktywny gracz, a nie bierny obserwator.
Źródło: Moz.com
Wojciech Bogusz